niedziela, 11 lutego 2018

Ubranka dla Barbie #2

Po części pierwszej (do zobaczenia tutaj) ubranek uszytych dla Barbie przyszedł czas na kolejną porcję :)
W zestawie tym razem kilka spódniczek, dopasowana sukienka i mój ulubiony komplet - ze spódnicą w stylu ludowym!







niedziela, 28 stycznia 2018

Szyję ubranka dla Barbie! #1

Spódniczki, bluzeczki, sukienki - na razie tyle pojawiło się w tej kolekcji. Przymierzam się jednak do spodni, płaszczy i jeszcze paru innych elementów garderoby. A to wszystko w rozmiarze XXXX(...)S! Kto to wszystko będzie nosił? Lalka Barbie!

Ubranka dla lalki Barbie powstały na prośbę mojej siostrzenicy, a ja - jako dobra ciocia - oczywiście nie potrafiłam odmówić! Większość szyłam ręcznie, mocując się z igłą i nitką i zdobywając kolejne odciski. Czy było warto? Myślę, że tak ;)

Ponieważ "kolekcja" składa się z kilku ubranek, została podzielona na dwie części. Dziś pierwsza z nich :)






...ciąg dalszy nastąpi ;)

sobota, 6 stycznia 2018

35 lat po ślubie

35 to liczba dumna i piękna :) A kartka, która powstała z okazji 35 rocznicy ślubu jest delikatna, pastelowa i pełna słodyczy. Ręcznie robione kwiatki i dużo serduszek. Do tego pudełeczko z półprzezroczystym okienkiem.






sobota, 25 listopada 2017

Puf z palety

DIY, renowacja mebli, recykling, coś z niczego, robienie użytku z czegoś, co już do niczego się nie nadaje. Tymi kilkoma wyrażeniami można by opisać to, z czymś dziś wpadam na bloga - a jest to puf z palety! :)



Zaczęło się od niewielkiej palety - 40x60 cm - i sporej ilości wolnego czasu. Paleta wyglądała początkowo tak. Chwilę potem z zapałem szlifowałam drewno, które było dość niewdzięczne, ale po żmudnej pracy w końcu stało się niemal idealnie gładkie. Do szlifowania używałam specjalnego korkowego klocka i papierów ściernych o różnej ziarnistości. Większe powierzchnie zostały też potraktowane szlifierką elektryczną.

Potem przyszedł czas na malowanie. Drewno miało być jaśniejsze, ale słoje nadal widoczne, więc użyłam wodnej bejcy w kolorze białym. Po paru warstwach uzyskałam taki efekt, o jaki mi chodziło. Na to położyłam dwie warstwy lakieru.



O dziwo - bo spodziewałam się, że najtrudniej będzie mi doprowadzić paletę do ładu - najwięcej problemów miałam ze znalezieniem odpowiedniej pianki, która byłaby siedziskiem. Mogłam kupić idealnie wymierzoną u tapicera, ale usłyszałam tam cenę przekraczającą 200 zł, a przecież miał to być mebelek stworzony po kosztach... Po wielu (naprawdę wielu) poszukiwaniach kupiłam używany materac do dziecięcego łóżeczka, pocięłam na prostokąty, a dwa z nich skleiłam klejem kontaktowym.
Ponieważ nie chciałam, żeby brzegi tak powstałej poduszki były wyraźnie wyczuwalne podczas siedzenia, uszyłam z grubszego, polarowego materiału coś w rodzaju poszewki. Jest przyszyta na stałe, żeby dobrze trzymać piankę. Na to powstało oliwkowo-szare poszycie, tym razem z zamkiem, więc w razie czego mogę w każdej chwili je zdjąć, wyprać lub wymienić. Biorąc jednak pod uwagę, ile nerwów straciłam podczas szycia tego jednego, chyba długo nie będę miała ochoty nic zmieniać ;)
Od dołu do poszycia przymocowane są tunele, przez które przewlekłam sznurki - zawiązuje się je wokół jednej belki palety, żeby całość się nie ruszała.



Ostatnim elementem było przymocowanie kółeczek. Początkowo chciałam sporo większe, ale cieszę się, że zdecydowałam się na mniejsze.

Całość - z duuużymi przerwami - zajęła mi bagatela... cztery miesiące. Ale było warto! :) Puf idealnie wpasował się w otoczenie :)
I dzięki temu Pan Koteł ma swoje własne miejsce... ;)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...