poniedziałek, 17 lipca 2017

Kartka ślubna z rozetkami

Kartka ślubna - romantyczna, delikatna, a trochę błysku nieco ją orzeźwia. Do tego subtelne rozetki i dwa serducha. I kartka na ślub gotowa :)





Subtle & romantic wedding card.

poniedziałek, 10 lipca 2017

piątek, 30 czerwca 2017

Kostka sensoryczna - z metkami i mnóstwem stymulujących zmysły elementów

Szycie dla maluchów to ogromna frajda, ale i ogromne wyzwanie. Wiedziałam o tym doskonale, zanim zabrałam się za szycie zabawki dla mojego najmłodszego siostrzeńca, ale i tak zapomniałam, ile czasu i cierpliwości potrzebuję. Choć skończyłam całe szycie już po północy, nie posiadałam się ze szczęścia, bo kostka sensoryczna wyszła dokładnie taka, jak chciałam! Ma mnóstwo metek, które maluch może pogryzać, kółeczka, które mogą służyć do wieszania albo chwytania, wypukłe elementy, różne materiały, grzechoczącą gwiazdkę, kieszonkę, w której kryje się niespodzianka, kolorowe tasiemki... Dużo też w niej kontrastów, bo takie kolory najlepiej stymulują maleńkie dzieci. Jest przy tym miękka i choć stosunkowo duża (bok ścianki to ok. 11 cm; mój siostrzeniec ma pół roku, a kostka wciąż jest większa od jego głowy), nie jest ciężka.

Ściana 1 - grzechocząca gwiazdka. W środku są guziki, więc można bez obaw całą kostkę prać.



Ściana 2 - żółta, z kieszonką, a w niej... rybka! Za jakiś czas siostrzeniec świadomie będzie ją tam chował, na razie służy mu do obgryzania.




Ściana 3 - ciemna, a na niej białe tasiemki, które przykuwają wzrok dziecka.



Ściana 4 - biała z ciemnymi tasiemkami, a na nich kółka, które można łapać.



Ściana 5 - to właściwie pierwsza ścianka, którą wymyśliłam ;) bardzo chciałam, aby na kostce była biedronka - no i jest!



Ściana 6 - jasna w drobne paseczki + moja ulubiona tasiemka razem z większym kółkiem, które umożliwia przypinanie kostki np. do wózka.



Nie muszę chyba mówić, że siostrzeniec swoją kostkę sensoryczną uwielbia? ;)

piątek, 23 czerwca 2017

Kartka na Dzień Ojca

Prezenty na Dzień Ojca wręczone? Jeśli nie, możecie sięgnąć po ciekawą i naprawdę fajną alternatywę! To kartka "2 w 1" - z jednej strony zapewnia miejsce na życzenia, a z drugiej jest prezentem, bo w środku mieści się zapowiedź wspólnego rodzinnego wypadu na kręgle i pizzę. Chyba każdy tata będzie zadowolony! :)




Card for Father's Day.

piątek, 2 czerwca 2017

Kartka komunijna dla dziewczynki

Sezon komunijny właściwie się już zakończył, więc na ostatnią chwilę wrzucam kartkę na komunię. Delikatna, skromna, dla dziewczynki, ale pewnie i dla chłopca by się nadawała. W środku była też kieszonka na banknot.

 


niedziela, 14 maja 2017

Kartka na trzydzieste urodziny

Trzydziestka to rocznica całkiem okrągła, więc kartka z tej okazji też wykorzystała ten kształt... Tyle że liczba została zamknięta w okrąglutkim... znaku ograniczenia prędkości! I tak powstała kartka na trzydzieste urodziny z przymrużeniem oka ;) Teraz solenizantom (bo była ich dwójka) nie pozostaje nic innego jak dostosować się do przepisów prawa drogowego i nie przekraczać magicznej liczby "30".






piątek, 12 maja 2017

Placuszki serowo-bananowe + naleśniki gryczano-owsiane

Ogarnęła mnie naleśnikowa mania! Wszelkie penkejki, placki, placuszki i naleśniki smażę naprawdę często, ale są tak dobre i dają tak wiele możliwości, że robię to bez wyrzutów sumienia ;)

Przepis na bezglutenowe placuszki serowo-bananowe bez cukru znajdziecie pod tym linkiem.


A jak zrobić zielone naleśniki gryczano-owsiane, bez glutenu i bez laktozy, dowiecie się tutaj.



Smacznego ;)

niedziela, 7 maja 2017

NOWE! + amarantuski korzenne (bez glutenu, bez cukru)

Czas chyba wyjawić tajemnicę i się nieco pochwalić!

Ponieważ od jakiegoś już czasu na blogu coraz więcej jedzenia, wypieków i gotowania... postanowiłam dla tych tematów stworzyć osobne miejsce. Wystartowałam więc z nowym blogiem.

Znajdziecie go pod adresem: megodkuchni.blogspot.com

Będzie mi miło, jeśli i tam będzie wpadać od czasu do czasu :) Myślę, że i stare przepisy się tam pojawią, żeby się nie zawieruszyły.
Tego bloga oczywiście nie zawieszam! Wpisy będą się pojawiać, będą teraz już dotyczyć w 99% rękodzieła. Ale o nowych wpisach na Meg od kuchni też będę informować.
Powstał też nowy profil na Instagramie - instagram.com/megodkuchni. Tam wrzucam jeszcze więcej zdjęć i jeszcze więcej dobroci!

Dzisiaj zapraszam was na post z przepisem na korzenne amarantuski. Pyszne ciasteczka bez glutenu i bez dodatku cukru :)



Smacznego! ;)

wtorek, 2 maja 2017

Ślubna na sznurku #2

Powstała jeszcze jedna kartka ślubna na sznurku! Bo tak! :) Z równie pięknym przesłaniem :) Sprawdzi się zresztą nie tylko na ślub, ale i na walentynki, i na każdą inną równie romantyczną okazję 
Kartka znów jest prosta, z minimalną liczbą dodatków.



środa, 5 kwietnia 2017

Chleb bezglutenowy #2 (idealny!)

Chleb to zagwozdka niejednego bezglutenowca. Ty wypiek wcale nie prosty. Każdy, kto kiedykolwiek próbował upiec chleb pozbawiony glutenu, wie, o czym mówię! Po tym, jak doświadczyłam porażki, wypróbowałam przepis na chleb z wykorzystaniem proszku do pieczenia - udało się, ale ciągle to nie było TO...
Spróbowałam więc ponownie, tym razem sięgając po drożdże... i odkryłam idealny chleb bez glutenu! Smak - jak dla mnie rewelacyjny, naprawdę niewiele mu brakuje do tradycyjnego pieczywa. Konsystencja - po upieczeniu i wystygnięciu - świetna, mięciutka, nie kruszy się przy krojeniu. Chleb przeszedł też próbę mrożenia - po powrocie do temperatury pokojowej jednak nieco zaczął się kruszyć (ale można mu to wybaczyć). Nie dorzuciłam do niego poza tym żadnej chemii - nie znajdziecie w nim ani gumy ksantanowej, ani gumy guar, tylko naturalne spulchniacze, takie jak siemię lniane.
Zachęciłam? Mam nadzieję ;)



Składniki:
- 1,25 szklanki mąki ryżowej
- 1 szkl. mąki ziemniaczanej
- 0,5 szkl. tapioki
- 0,5 szkl. mąki gryczanej
- 0,5 szkl. mielonego siemienia lnianego
- 0,5 szkl. mielonych migdałów
- 0,25 szkl. siemienia lnianego (całego)
- opakowanie drożdży instant
- 4 duże jajka
- 1,5 łyżeczki soli
- 1 łyżka cukru trzcinowego
- 1 szkl. ciepłego mleka
- 0,5 szkl. ciepłej wody
- 0,3 szkl. roztopionego masła/oleju kokosowego (daję pół na pół)

(z podanych składników wyszedł mi bochenek w większej keksówce - ok. 30 cm - i trzy bułeczki z foremek do muffinek)




Wszystkie sypkie składniki mieszamy, dodajemy mleko, wodę i masło/olej. Miksujemy (najlepiej robotem z odpowiednim hakiem), stopniowo dodając jajka. Odstawiamy na godzinę. Ponownie mieszamy. Wylewamy do formy (wcześniej natłuszczonej i wysypanej mąką ryżową) albo do foremek do muffinek. Odstawiamy na ok. 20-25 minut. Chleb pieczemy w temp. 180 stopni przez 40-45 minut, a bułeczki około 30 minut. Wyciągamy i zostawiamy do ostygnięcia; dopiero wtedy kroimy.

Smacznego!



This glutenfree bread is just perfect!

piątek, 31 marca 2017

Ślubna na sznurku

Marzec się kończy, wiosna się zaczyna, słońce przepięknie świeci i rozgrzewa... A to znak, że wkrótce ruszy sezon ślubów! To więc idealny czas, żeby poszukać weselnych i ślubnych inspiracji. Na pierwszy ogień wyrusza kartka ślubna z przepięknym cytatem. Klimatu dodaje sznurek i cekinowe serduszka ♥




Kartka jest bardzo prosta w swojej formie, ale nadrabia przekazem; idealna zarówno na ślub, jak i... walentynki! ;)

Simple card with lots of love! Perfect for wedding & Valentaine's Day ;)

wtorek, 21 marca 2017

Odwrócone ciasto bananowo-kokosowe (bez glutenu i bez cukru)

Proste ciasta są najlepsze, prawda? A jeśli do tego są zdrowe i pozbawione tego, co niepotrzebne - uwielbiamy je nade wszystko!
Tak jest właśnie z ciastem, o którym dzisiaj mowa. Choć należy do tych prostych, ma w sobie coś, co sprawia, że nie jest banalne. To super ciasto jest bowiem... odwrócone do góry nogami!

Z pewnością słyszeliście o tzw. upside down cake. Chodziło za mną takie długo-długo, aż w końcu trafiłam na przepis na bananowe ciasto upside down, które w dodatku można zaliczyć do paleo! Niemal od razu ruszyłam do sklepu po składniki. A te są naprawdę nieskomplikowane, bo to bananowo-kokosowe ciasto jest bez glutenu i bez cukru, a dodatkami jest cynamon i jabłko. Brzmi pysznie? I tak właśnie jest!











Składniki:
(na formę o średnicy ok. 28 cm, ale można zrobić w mniejszej, wtedy ciasto wyjdzie wyższe)

- 1 nieduże jabłko, pokrojone w plasterki (można wybrać też inne owoce)
- 1-2 łyżki oleju kokosowego do wysmarowania formy
- 3 dojrzałe banany, rozgniecione
- 3 jajka
- 3 łyżki roztopionego oleju kokosowego
- 2 łyżki oliwy z oliwek + 1 łyżka zmielonego siemienia lnianego (lub 3 łyżki dowolnego masła orzechowego)
- pół szklanki (55-60 g) mąki kokosowej
- pół łyżeczki cynamonu
- płaska łyżeczka sody
- płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- łyżeczka octu jabłkowego lub łyżka soku z cytryny
- łyżeczka wanilii (ekstraktu/aromatu/esencji) lub ziarenka z połowy laski wanilii
- szczypta soli




Formę wykładamy papierem do pieczenia i smarujemy olejem. Można wysypać też cukrem, który się potem skarmelizuje, ale i bez tego ciasto jest słodkie. Układamy cząstki jabłka.
W dużej misce łączymy składniki mokre: banany, jajka, olej, ocet/cytrynę, wanilię, oliwę z siemieniem. Dodajemy składniki suche: mąkę kokosową, cynamon, sodę, proszek, sól. Miksujemy do połączenia.
Mąka kokosowa szybko zacznie wchłaniać wilgoć, więc nie zdziwcie się, gdy już po chwili ciasto BARDZO zgęstnieje. Nic nie szkodzi :)
Ciasto wykładamy na jabłka. Równo rozprowadzamy. Pieczemy w 180 stopniach przez 35 minut, do tzw. suchego patyczka (jeśli wybraliście mniejszą formę ok. 40 minut).
Po upieczeniu stawiamy ciasto na kratce na ok. 20 minut. Po tym czasie bierzemy duży talerz, przykrywamy nim formę i razem z nią odwracamy do góry nogami. Ciasto powinno bez problemu wyjść. Odstawiamy do zupełnego ostygnięcia.
I zajadamy!

Ciasto jest wilgotne, słodkie, lekko orzechowe (a jak wybierzecie masło orzechowe - bardzo!). Jak na ciasto jest poza tym niezwykle zdrowe, bo składa się z naturalnych cukrów i dodających energii tłuszczów. Podbija serca wszystkich - zarówno doświadczonych cukierników, jak i dzieci ;)

Smacznego!





PS: To post nr 250! Ćwierć tysiąca za mną ;)

This gluten free & sugar free banana-coconut upside down cake is just amazing!

niedziela, 5 marca 2017

Sos karmelowy na miodzie i mleku

Niegrzeczny, ale iście niebiański! Taki właśnie jest sos karmelowy, o którym dziś słów kilka. Został wykorzystany jako polewa moich pieczonych pączków bezglutenowych i sprawdził się re-we-la-cyj-nie!

Ponieważ pączki były bez glutenu, bez dodatku cukru, pieczone, a ich środek wypełniały suszone śliwki, postanowiłam, że - skoro wypiek powstał z okazji tłustego czwartku - chociaż polewa będzie nieco mniej grzeczna. Co nie znaczy, że jest niezdrowa! Do zrobienia sosu karmelowego wykorzystałam masło, miód, mleko i odrobinę żelatyny. Wyszło pysznie :)



Składniki:
- 50 g masła
- 50 g mleka (wybrałam tradycyjne, 1,5% tłuszczu, ale bardziej "konkretny" sos wyjdzie na słodkiej śmietance)
- 2 łyżeczki miodu
- płaska łyżeczka żelatyny
- odrobina wody

Masło rozpuszczam w rondelku lub na małej patelni. Od czasu do czasu delikatnie mieszam, czekając, aż zbrązowieje. Powinno zacząć się przypalać, ale nie za bardzo, bo wiemy przecież, że spalone masło nie jest najzdrowsze ;) Kiedy masło jest delikatnie brązowe i zaczyna intensywniej pachnąć, dodajemy miód. Wszystko powinno dziać się na nie za mocnym ogniu.
Gdy miód się rozpuści, dolewamy mleko i cały czas mieszamy. W międzyczasie żelatynę wsypujemy do szklanki i zalewamy 2-3 łyżkami zimnej wody. Powinna zgęstnieć. Gdy nasz sos karmelowy zaczyna intensywnie dymić (nie musi się gotować), ściągamy go z ognia. Cały czas mieszamy, aż odrobinę się schłodzi. Dodajemy wtedy żelatynę (nie trzeba wlewać całej wody). Mieszamy do rozpuszczenia, a następnie chowamy w chłodnym miejscu.
Po ok. 20 minutach zacznie gęstnieć - trzeba to kontrolować. To moment, w którym można polewać sosem karmelowym nasze pączki albo inne dobroci :)

Uwaga! Sos karmelowy uzależnia, istnieje ryzyko wyjadania łyżeczką :D



Smacznego!

piątek, 3 marca 2017

Kolorowe "Sto lat"

Ta kolorowa kartka urodzinowa powstała, kiedy za oknem panowała szaruga i każdy z nas marzył tylko o poprawie pogody. Wbrew tej deszczowej i wietrznej aurze postanowiłam stworzyć kartkę pełną kolorów - żeby solenizantce dostarczyć tylko pozytywnej energii! Jest więc optymistycznie, z przebłyskami słonecznej żółci i... z okienkiem! Całość poza tym, jak zwykle, dość prosta :)




Quite simple but colorful birthday card.

wtorek, 28 lutego 2017

5 pomysłów na naleśnikowy wtorek

Zainspirowana polską tradycją tłusty czwartek świętowałam pieczonymi pączkami bez glutenu i bez cukru. Czerpiąc natomiast z tradycji anglosaskiej, dzisiaj - w ostatni dzień karnawału - skuszę się na naleśniki!

Opcji jest sporo, więc nie wiem jeszcze, która wygra. Naleśniki bardziej tradycyjne czy może amerykańskie pancakes? A które Wy lubicie najbardziej? ;)

1. Pancakes w wersji kukurydzianej 

Uwielbiam amerykańskie puchate naleśniki! Goszczą u mnie zdecydowanie najczęściej, bo wystarczy, że wrzucę do miski ulubioną mąkę, jajko, trochę mleka, wszystko wymieszam i usmażę. Te w wersji kukurydzianej skradły moje serce. A do tego te wiśnie!...



2. Pancakes bananowo-kokosowe

To zdecydowanie hit wśród pancakes! Bez glutenu, bez cukru, tylko kilka składników i to superzdrowych. Banan + kokos to połączenie, które musicie wypróbować. Z borówkami sprawdza się idealnie ;)


3. Idealne naleśniki gryczane

Przygotowane zgodnie z kilkoma radami wyszły perfekcyjnie! Były elastyczne, pyszne i świetnie sprawdziły się w połączeniu z masłem orzechowym, jabłkiem i cynamonem. Naleśniki gryczane? Czemu nie!


4. Kukurydziane placuszki

Czy wspominałam już, że uwielbiam mąkę kukurydzianą? Nadaje ciastu świetny kolor, no i smak! Te placuszki zbliżone są do amerykańskich naleśników i są zdecydowanie warte polecenia. Smakować będą zarówno na słodko, jak i na słono.


5. Z innej beczki - biszkopt z patelni

Jeśli marzy Wam się odmiana w naleśnikowym szaleństwie, ten przepis jest dla Was. Tak jakby pancake, tak jakby naleśnik... ale jakby biszkopt. I to z patelni! Pyszny, leciutki, rewelacyjny!


Mam nadzieję, że te 5 pomysłów na naleśnikowy wtorek zainspirują Was do próbowania nowych smaków i metod. Naleśniki można bowiem przygotować na wiele sposobów :) Może macie jeszcze jakiś inne propozycje?

Do you have your favourite pancake recipe? :)

sobota, 25 lutego 2017

Bezglutenowe pączki pieczone

Ostatni weekend karnawału i naszła Was właśnie ochota na to, by jeszcze raz spałaszować pysznego pączka? Oczywiście możecie wybrać tradycyjnego, puchatego, smażonego na smalcu, z bitą śmietaną albo marmoladą i oblanego lukrem... Jeśli należycie do tych szczęściarzy, którym wolno jeść takie cuda - zazdroszczę!



Zapewne nie umknęło Waszej uwadze, że tegoroczny tłusty czwartek był wyjątkowy. Nie mam na myśli liczby skonsumowanych w Polsce pączków (ponoć średnia to 2,5 na osobę) ani kalorii, które nadprogramowo zjedliśmy w ten dzień. Jak dla mnie fenomenem stały się wszędobylskie przepisy na pączki bezglutenowe, bez laktozy, bez cukru, bez tłuszczu, wegańskie, paleo, ketogeniczne itd. itp. Dla wielu może to być przejaw mody, napędzanej dodatkowo przez koncerny spożywcze, ale te osoby, które - tak jak ja - na dietę eliminacyjną zdecydowały się z powodów zdrowotnych, wiedzą, że zjedzenie "legalnego" pączka w tłusty czwartek to jest COŚ! 

Do tego dnia przygotowałam się naprawdę solidnie. Wiedziałam, że od samego rana (a nawet i wcześniej) będę wręcz otaczana pączkami, więc mój wypiek nie mógł być kiepskiej jakości. Kilka dni szukałam przepisu, który nie będzie zbyt skomplikowany ani wymagający. W końcu trafiłam na blog Natchnionej i jej przepis na puszyste oponki. Jej pączki z dziurką są smażone, ale że nie lubię bawić się gorącym tłuszczem, postanowiłam mimo wszystko swoje pączki upiec. Nie byłabym też sobą, gdybym nie zmieniła tego i owego w przepisie... Namieszałam więc więcej rodzajów mąk, dodałam olej kokosowy i mleko roślinne. Wyszło? Wyszło! Pączki bez glutenu i bez dodatku białego cukru, nadziewane śliwkami - dla mnie bomba!



Składniki:
Wszystkie składniki dla restrykcyjnie unikających glutenu powinny być oznaczone jako "bezglutenowe"
- 100 g mąki ryżowej
- 100 g mąki ziemniaczanej (+ trochę do ewentualnego podsypywania)
- 80 g mieszanki mąki bezglutenowej Schar
- 20 g tapioki
- 20 g mielonego siemienia lnianego
- 20 g błonnika witalnego
- 7 g drożdży instant
- 1/4 łyżeczki proszku do pieczenia
- 50 g erytrolu / ksylitolu / innego słodzidła
- 200 ml ciepłego mleka (u mnie: 100 ml roślinnego, 50 krowiego i 50 ml wody)
- 3 żółtka
- 1 jajko
- 25 g masła + 25 g oleju kokosowego - roztopionego

Dodatkowo: suszone śliwki (ok. 15 sztuk), trochę oleju lub 1 roztrzepane jajko do posmarowania przed pieczeniem

Mieszamy wszystkie suche składniki, dodajemy mleko, żółtka, jajko, rozpuszczone masło i olej. Chwilę wyrabiamy, odstawiamy na 60-75 minut w ciepłe miejsce. 
W międzyczasie zalewamy śliwki gorącą wodą. 
Po godzinie włączamy piekarnik, ustawiamy 200 stopni. Odsączamy śliwki.
Odgazowujemy ciasto, wyrabiamy, a jeśli jest zbyt klejące, podsypujemy odrobiną mąki (ale nie dodajcie jej zbyt dużo). 
Pączki formujemy, mając natłuszczone ręce, a ciasto nabierając łyżką. Kulamy, następnie spłaszczamy, w środek wkładamy jedną lub dwie śliwki i zlepiamy. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Powinno wyjść około 12 sztuk.
Każdego pączka smarujemy olejem lub jajkiem. 
Pieczemy 15-20 minut (ja wyjęłam po 17).



I są! Pyszne, cieplutkie, rewelacyjne :) :)
Część pączków posypałam erytrolem wymieszanym z cynamonem, a część "karmelem", na który też zdradzę wkrótce przepis (ale już nie tak grzeczny jak na pączki). 

Smacznego!
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...